Na paszach zielonych postawił mię; a do wód cichych prowadzi mię. Duszę moję posila.
Psalm 23,2–3a (Biblia Gdańska)
Zalecenie lekarza
Najgorszym pacjentem w tygodniu każdego fizjoterapeuty jest biegacz. Zalecenie jest banalnie proste — sześć tygodni bez obciążania nogi — i prawie nikt się go nie trzyma. W drugim tygodniu testują kolano, w trzecim podbiegają, w czwartym zrywają je na nowo. Dla ciała zbudowanego na rozpędzie odpoczynek wygląda jak strata terenu. Niektórych pacjentów trzeba do leżenia zmusić.
Psalm 23 używa dziwnego czasownika. Nie zaprasza, nie proponuje. Sprawia. Sprawia, że się kładę. Ktokolwiek to napisał, znał własne nogi: zostawione same sobie, idą dalej. Dalej produkują, dalej udowadniają, dalej przesuwają zadania z listy na listę. Odpoczynek rzadko wygląda jak wybór — wygląda jak zostawanie w tyle. Więc czasem przychodzi w przebraniu czegoś, z czym nie da się dyskutować. Grypa. Odwołany lot. Tydzień, w którym nic nie działa.
Zauważ, gdzie psalm umieszcza odnowę. Nie na szczycie, nie w środku sukcesu — nad cichą wodą. Tą płaską, spokojną. Bez bryzgów, bez huku, bez niczego, co chciałbyś sfotografować. Taką, którą minąłbyś w drodze do czegoś bardziej efektownego — i właśnie dlatego trzeba cię tam zaprowadzić. Jeśli coś cię teraz zatrzymuje, posiedź chwilę z jedną niewygodną możliwością: może to nie przeszkoda. Może to pastwisko.
Przed jakim odpoczynkiem się teraz bronisz?
Jeśli to zatrzymanie to ty prowadzisz mnie dokądś, jestem gotów się położyć.